Dom na Twoją miarę

30-04-2020

Nowa, surrealistyczna rzeczywistość, w której znaleźliśmy się z początkiem 2020 roku, skłania do bardziej szczegółowej analizy jakości przestrzeni wokół nas. Nasze domy i mieszkania muszą bowiem z powodzeniem przejąć funkcje realizowane do tej pory poza nimi i stać się miejscami zastępującymi biuro, restaurację, szkołę, plac zabaw, gabinet kosmetyczny, siłownię czy salę do ćwiczeń. 

Meble na wymiar pomagają ułożyć przestrzeń i nierzadko nadać nowe funkcjonalności poszczególnym pomieszczeniom. Wykonywane przez naszą pracownię stolarską meble zapewniają wyjątkowy komfort i pozwalają dopasować wybrane rozwiązanie do każdej przestrzeni – od garsoniery do willi, od wnętrza pięknie minimalistycznego do ujmująco eklektycznego. Każdy z naszych mebli jest też maksymalnie dostosowany do indywidualnych potrzeb klienta przy jednoczesnym zachowaniu najwyższej jakości. 

W rozmowie z trzema projektantkami poruszamy temat aranżacji przestrzeni do pracy w domu oraz przedstawimy ich pomysły na oswojenie wszechobecnego w ostatnich tygodniach pojęcia „home office”. Bowiem o ile większość z nas uwielbia domowe chwile, to w czasach przymusowej kwarantanny ich nadmiar może stawać się problematyczny.  

 

 

Zapraszamy do lektury mini wywiadów z Mają Ganszyniec, Marią Jeglińską-Adamczewską oraz Beatą „Barrakuz” Śliwińską – być może dzięki tej inspiracji stworzą Państwo swój własny przepis na wygodne i efektywne realizowanie zadań służbowych z domu.

 

Anna Szymańska: Gdzie najchętniej tworzysz? Masz jedno ulubione miejsce, czy Twoje projekty „wędrują” wraz z Tobą po całym domu?

Maja Ganszyniec: Na czas pracy poza studiem przearanżowałam kawałek przestrzeni domu do pracy, jednak najchętniej, o ile to możliwe, w arcy-nieergonomicznej pozycji pracuję na kanapie. Szczególnie po południu – wędruję za słońcem.

Maria Jeglińska-Adamczewska: Najchętniej tworzę w pracowni. Początki swojej drogi zawodowej rozpoczęłam pracując z domu decyzja ta była wówczas umotywowana względami ekonomicznymi i nie wspominam tego najlepiej. Co do zasady jestem za rozdzielaniem sfery domowej od zawodowej. Na pewno jednak obecna sytuacja daje ciekawą możliwość obserwowania jak funkcjonujemy w domach i jakie potrzeby z tego wynikają.
Teraz pracuję przy stole jadalnym, który zaanektowałam na swoje potrzeby. Zamówione dawno temu krzesło dotarło do mnie akurat parę dni przed ogłoszeniem pandemii – zupełnie jakby wiedziało, w którym momencie ma się zjawić (uśmiech). Bardzo lubię przy nim pracować, choć nie jest ono krzesłem biurowym.

Beata „Barrakuz” Śliwińska: Odkryłam ostatnio coś niesamowitego dla mnie samej, szczególnie, że moja pracownia mieści się w jednym z pokojów mieszkania. Zaczęłam pracować w różnych miejscach i okazało się to dla mnie bardzo ożywcze, masę czasu – tego głównie związanego z pracą kreatywną – zaczęłam spędzać w kuchni, na kuchennym stole, gdzie mam zupełnie inne światło i też otaczają mnie inne przedmioty. Obecnie nie mam recepty na najlepsze miejsce, zabieram laptop także do saloniku na podłogę czy kanapę. Tu mam jeszcze inny mindset, a pogodne popołudnia i słońce wędrujące po podłodze wprawia mnie w zupełnie wakacyjny nastrój. Myślę, zresztą lubując w lekko nomadycznym trybie pracy, że miejsce wcale nas nie określa. To czy jest to ogromny loft studyjny, czy obecnie skrawek mieszkania, w którym się znajdujemy nie wpływa u mnie na jakość pomysłu. 

 

Anna Szymańska: Ascetyczna, pusta przestrzeń, czy artystyczny nieład? A może toniesz w kwiatach? Co sprawia, że lepiej Ci się główkuje?

Maja Ganszyniec: Najważniejsze jest światło. Potem względny porządek przestrzeni, w nieładzie nie najlepiej mi się pracuje a jednak nie da się uciec od chaosu pracując z próbkami, wzornikami, ciągle szkicując i notując. Zieleń pomaga, na szczęście pojawia się też już za oknem.

Maria Jeglińska-Adamczewska: Porządek (w zdrowych granicach) sprzyja dobremu funkcjonowaniu.

Beata „Barrakuz” Śliwińska: Chyba nie jest największą tajemnicą, że jestem pedantyczna:) i przywiązuję dużą wagę do tego, co mnie otacza w mieszkaniu, zatem przede wszystkim porządek, w zupełnie subiektywnym znaczeniu! Zaraz potem rośliny, które kocham, z którymi rozmawiam i bez których byłoby bardzo ciężko. Staram się też pilnować, by w wazonach zawsze były cięte kwiaty, które kocham, albo gałązki – ostatnio wszystko tak wybujale kwitnie! No nie mogę się oprzeć, by tego nie przynieść do domu. Niemniej, artystyczny nieład nie jest dla mnie. Lubię przestrzenie wyważone, dobry nienachalny design nieobciążający oczu. To jest ten balans, którego szukamy chyba.

 

Anna Szymańska: Czy masz rytuały, dzięki którym pracuje Ci się efektywniej? 

Maja Ganszyniec: W trybie home office nie da się pracować w godzinach pracy – w zasadzie czuję się jak małe call center. Pracę wymagającą skupienia zajmuję się wczesnym rankiem i późnym wieczorem. W najspokojniejszym czasie dnia.

Maria Jeglińska-Adamczewska: Nie mam takich, intensywny tryb pracy powoduje, że muszę być bardzo skupiona. Na pewno dobra muzyka pomaga przy rozpoczęciu pracy. Moje doświadczenie i praca u różnych projektantów, u których schemat dnia był bardzo klarowny, a wręcz co do minuty rozplanowany, przyczynia się do znacznej poprawy jakości pracy, szczególnie ważnej przy większych zespołach.

Beata „Barrakuz” Śliwińska: Kawa, prasówka, dobry start dnia. Mój kalendarz zawodowy nie jest teraz wypełniony, więc siłą rzeczy organizuję ten czas inaczej, ale nie chcę nazywać go mniej produktywnym. Dwa tygodnie temu bym to zrobiła, ale już chyba przyjęłam fakt rozluźnienia jako kolej rzeczy. Po prostu jest inaczej, pozwalam sobie też na dłuższy poranny rozruch, więcej czytam, kompulsywnie oglądam filmy, na które nie było czasu. Jest gdzieś we mnie lęk przed brakiem „oczytania”, więc dbam bardzo o higienę umysłu, co silnie przekłada się na kreatywność. Jestem też stety-niestety typem osoby, która musi coś robić, więc z zachowaniem ostrożności, codziennie jakiś sport. Rower, joga, ćwiczenia w domu czy długie spacery, wyjazd poza miasto. Dotlenienie mózgu to chyba zapalnik do pracy dla mnie.

 

Anna Szymańska: Jakiej muzyki słuchasz podczas pracy? Czy wolisz pracę w ciszy?

Maja Ganszyniec: Zwykle lubię muzyczne tło w pracy, ale w warunkach home office/call center najbardziej pomaga mi cisza.

Maria Jeglińska-Adamczewska: Różnie z tym bywa, wszystko zależy od projektów i etapów pracy, w których się znajduję. Czasem, choć raczej rzadko, lubię ciszę. Gdy potrzebuję skupienia i jest późno, puszczam muzykę Steve’a Reicha przeważnie Music for 18 Musicians. Ale generalnie uwielbiam słuchać radia: Fip, France Musique oraz NTS (internetowe radio). Do moich ulubionych audycji radiowych prowadzonych przez artystów zaliczyć mogę programy Marka Leckey’a. Polecam też świetne podcasty i audycje we francuskich radiach publicznych (zwłaszcza te o kulturze i historyczne) oraz istniejący już ponad 75 lat, niezmiennie fantastyczny Desert Island Discs w BBC Radio. 

Beata „Barrakuz” Śliwińska: Słucham dużo i tylko tej dobrej :). To się nie zmieniło i mam nadzieję nie zmieni. W moim domu jest dużo klasyków, muzyki jazzowej, ostatnio opery. Ale o elektronice czy eksperymentalnych dźwiękach nie zapominam. Dzisiaj, kiedy rozmawiamy słucham wspaniałej nowej płyty Tom Misch & Yussef Dayes. W każdym pomieszczeniu mam jakieś źródło dźwięku, nawet dwa, więc przełączam się pomiędzy różnymi urządzeniami. Tak, pracuję z muzyką prawie nieprzerwanie. Potrafi mnie odpowiednio „ustawić” na działanie. Trochę jestem też z niej zbudowana myślę. Z emocji jakie dostarcza.

 

Anna Szymańska: Jak bardzo zmienił się charakter Twojej pracy w czasach pandemii? Czego najbardziej Ci teraz brakuje?

Maja Ganszyniec: Sam system i sposób pracy wiele się nie zmienił. Już wcześniej, przez podróże, sporo pracowałam z zespołem będąc z dala od studia. Natomiast najbardziej brakuje mi bycia w przestrzeni z innymi ludźmi, klasycznego hasła któregoś z nas: „Robię kawę, kto chce?” i pogaduch w kuchni. Jest wiosna, czas wypadów na lody do parku na przeciwko, takich małych spaw. Z zespołem zdzwaniamy się codziennie rano, ale czekam już na powrót do dawnego trybu.

Maria Jeglińska-Adamczewska: Nie zmienił się znacząco oprócz zmiany otoczenia. W kontekście zawodowym najbardziej tęsknię za moją pracownią, wszystkimi książkami, rzeczami, które ją tworzą.

Beata „Barrakuz” Śliwińska: Zderzyłam się z odkryciem, że nie jestem już tak ekstremalnie domatorką, mimo iż przebywanie w domu uwielbiam. Że interakcje z ludźmi i socjalizacja jakoś mnie budują jako człowieka i projektantkę także. Zresztą, co może być zaskoczeniem, w mojej pracy bardzo dużo było spotkań, działań wspólnych. Teraz zostało mi to odebrane, ale syndrom odstawienia już przepracowałam :). Oczywiście moja branża (kreatywna, oparta o kulturę, eventy, modę i design) bardzo zwolniła i to także uderzyło we mnie. Mogłabym narzekać, ale w gruncie rzeczy to mnie to trochę uratowało i skierowało wektor uważności na inne kwestie w życiu. Raczej te ważniejsze jak czas, sztuka przeżywania go na różne sposoby, samorozwój, albo właśnie pozwolenie sobie na nudę i robienie nic.

 

 

Wierzymy, że rozmowa z Mają Ganszyniec, Marią Jeglińską-Adamczewską oraz Beatą „Barrakuz” Śliwińską dostarczy inspiracji, dzięki której „oswoją” Państwo przestrzeń domowego biura. W razie potrzeby, nasi specjaliści służą poradą w zakresie wykonania mebli na wymiar: https://www.anegre.pl/#contact.

 

Już niedługo kolejne artykuły z serii „Dom na Twoją miarę”!

 

 

 

 

 

 

 

 

Funkcjonowanie naszej strony internetowej jest zgodne z obowiązującymi przepisami prawa w zakresie ochrony danych osobowych.

Aby dowiedzieć się więcej na temat stosowanych przez nas zasad w zakresie ochrony danych osobowych i stosowania plików cookies, kliknij – Polityka Prywatności.

 

Akceptuję